Z miłości do anakond… Pozwolił się zjeść.

0

 

Paul Rosolie obrońca lasów deszczowych i anakond. Przyrodnik i podróżnik. Od 8 lat związany z puszczą amazońską i anakondami. Aby nagłośnić problem wycinki lasów, oraz niszczenia środowiska naturalnego anakond. Postanowił dać się zjeść, kilkumetrowej anakondzie zielonej. Czy przeżył? Czy coś zyskał?

 

Zobaczcie sami:

 Co na celu miała ta akcja?

Pokazanie, że Paul jest niezłych ciachem, i smakowitym kąskiem dla anakondy?

… nie sądzę…

Pokazać, że najkrótsza droga do serca naszego węża wiedzie przez żołądek?

.. raczej nie..

Zwrócić uwagę na problem wycinki lasów?

Myślę, że po części tak, ale jeśli motywy nie do końca są znane. To pewnie chodzi o rozgłos i kasę..

Moja ocena akcji.

Jeśli chodzi o medialny sukces, to na pewno akcja się udała, ponieważ głośno było o niej w mediach i portalach społecznościowych. Co zyskał Paul? Chwilową popularność, kilkadziesiąt lajków na Facebooku, i chyba już nic więcej.

Największy poszkodowany tej akcji.

To biedna anakonda, której zrobiono tylko smak, na obfity posiłek. Niestety po kilkudziesięciu sekundach, siła splotu węża była zbyt mocna i mimo chroniącej zbroi, w którą ubrany był Paul, przerwał on całe show. Jego ręka nie wytrzymywała uścisku anakondy i groziło mu poważne uszkodzenie ciała.

Krótkie podsumowanie.

Pomysł ciekawy… wykonanie, słabe, ale w sumie czego więcej się spodziewać. Fakt jest taki, że przyrodnik ma jaja ze stali :), i mam nadzieję, że jeszcze nas nie raz zaskoczy. Boję się tylko negatywnego odbioru w społeczeństwie, bo przecież znowu te złe duże węże są niebezpieczne bo mogą zjeść człowieka. Rozwojowi terrarystyki na pewno się to nie przysłuży.

 

 

Czyli ja :) Trochę zuchwały i arogancki ale przy tym dość uprzejmy - tak mi się wydaję. Zwierzęta egzotyczne, to jest to co mnie zachwyca. Bez względu na pochodzenie czy liczbę nóg, albo ich brak. To właśnie ja.

Leave A Reply

1 × four =