Ile może znieść aksolotl czyli o moim powrocie z Amsterdamu.

1

Kilka dni temu wróciłem z Amsterdamu. Nie było mnie dokładnie 7 tygodni i 5dni. Na czas mojej nieobecności mojego aksolotla zostawiłem pod opieką rodziców.

Aby maksymalnie uprościć sprawę i nie komplikować zaleciłem:
-raz w tygodniu podmieniać 15% wody + czyszczenie filtra.
-dawać po 5 świerszczy co drugi dzień czyli 3/4 razy w tygodniu.

Po powrocie patrzę na mojego axla a on w super kondycji. Pytam mamy jak tam z karmieniem?

-E… super. Radziłam sobie, dawałam mu 5 świerszczy tygodniowo tak jak mówiłeś i widzę, że nawet nie brudził zbytnio wody. (no cóż na więziennej racji żywieniowej, nie miał czym brudzić wody)

Myślę masakra. Ale przynajmniej żyje. Przeżył sobie na małej diecie. Ogólnie wyglądał dobrze, więc byłem jeszcze wyluzowany.

No dobra, a kiedy wymieniałaś mu wodę? Bo może wymienię mu dzisiaj.
E…Nooo… Nie wymieniałam mu wody. Tata mówił, że ty to zrobisz jak wrócisz. (btw. mówiłem, żeby nic nie robił z pająkami, bo one sobie spokojnie dadzą radę podczas mojej 7 tygodniowej nieobecności, a jak wróce to je oporządzę)

Tu już mocno się zirytowałem a mój puls przyśpieszył, wszystko pomieszali. Przypuszczam, że moje akwa miało podobne zanieczyszczenie jak kanały w Mexico City. Chyba tylko umiejętność oddychania powietrzem atmosferycznym sprawiła, że axel mimo wszystko przetrwał te spartańskie warunki.

Wiem, nie mam się czym chwalić. Jako, że wszystko dobrze się skończyło, postanowiłem potraktować to jako kolejną lekcję i wyciągnąć jakieś wnioski, oto one:

#1. Powiedzenie jak dbać o twojego zwierzaka w czasie nieobecności, to stanowczo za mało. Nawet jeśli uprościsz schemat do 2 czynności.
Dlatego podczas dłuższej nieobecności wszystkie zalecenia zapisz na papierze, to musi być czarno na białym, najlepiej drukowanymi literami aby później nie było niedomówień i niejasności.

#2. Nasze zwierzaki potrafią być czasem twardsze niż moglibyśmy przypuszczać, ale nie sprawdzajmy ich maksymalnej tolerancji na nieodpowiednie warunki.

Z mojego powrotu do domu wyciągnąłem konkretne wnioski, i do następnych wyjazdów ja i moje zwierzaki będziemy lepiej przygotowani.

Jeśli miałeś podobną przygodę, i masz jakieś mądrości, które pomogą innym terrarystom lepiej przygotować zwierzaki do przetrwania pod opieką „tymczasowych dozorców”, to podziel się w komentarzu.

Czyli ja :) Trochę zuchwały i arogancki ale przy tym dość uprzejmy - tak mi się wydaję. Zwierzęta egzotyczne, to jest to co mnie zachwyca. Bez względu na pochodzenie czy liczbę nóg, albo ich brak. To właśnie ja.

Discussion1 komentarz

  1. U mnie była niezła przygoda podczas nieobecności z pająkiem.Wyjechaliśmy 2 tygodnie za granice zwierzakami opiekowała babcia.Wszystko tłumaczone wiele razy, pająk jak babci tlumaczyłem ma dostac 1 drewnojada na tydzień. Wracam po 2 tygodniach do domu i się pytam babci czy dała ze wszystkim rade mi odpowiada że żadnego problemu jedynie miała problem już w ostatnie 2 dni nieobecności z znalezieniem drewnojadów. Ja zdziwiony i się zapytałem ile mu dawała mi odpowiada ” że pająk jak mu wrzucała robaki to odrazu się na nie rzucał więc dawałam mu 6 robaków dziennie”😄😄😄 wiec na następny raz babciwszystko zapisze na kartce bo jeszcze podczas nieobecności przejdzie wylinkę i bedzie raczej ciezko jak się na niego rzucą

Leave A Reply

eighteen + five =